Wiadomości

Podpalacz wrócił, by popatrzeć, jak gaszą pożar, został zatrzymany

Data publikacji 07.06.2021

Do policyjnego aresztu trafił 63-latek z Gdańska, podejrzany o podpalenie śmietników. Do zatrzymania sprawcy doszło, kiedy mężczyzna wrócił na miejsce przestępstwa, by popatrzeć, jak strażacy gaszą pożar. Podczas zdarzenia, ogień zajął nie tylko kosze na odpady, nadpalona została także elewacja budynku oraz drzwi. Łączna kwota strat spowodowanych przez działanie sprawcy wstępnie oszacowana została na 30 tysięcy złotych. Mężczyzna usłyszał już zarzuty w tej sprawie. Podejrzanemu grozi kara 5 lat więzienia.

W czwartek południu policjanci otrzymali zgłoszenie, że na jednej z ulic w rejonie Śródmieścia doszło do pożaru plastikowych pojemników na śmieci. Funkcjonariusze referatu interwencyjnego, którzy przyjechali na miejsce, ustalili, że prawdopodobną przyczyną pożaru było podpalenie, a ogień zajął nie tylko śmietniki, nadpalona została także elewacja budynku oraz drzwi.

W trakcie czynności na miejscu pożaru, do mundurowych podszedł pracownik ochrony, który wskazał na przechodzącego nieopodal człowieka i powiedział, że prawdopodobnie to sprawca podpalenia, a jego wizerunek i moment zdarzenia zarejestrowały kamery monitoringu. Policjanci wylegitymowali 63-latka z Gdańska i go zatrzymali, po tym, jak analiza monitoringu wykazała, że mają do czynienia ze sprawcą tego przestępstwa. W rozmowie z funkcjonariuszami mężczyzna przyznał, że podpalił śmietniki, ponieważ chciał zobaczyć, jak strażacy gaszą pożar. Zatrzymany gdańszczanin został doprowadzony do komisariatu, a po zakończeniu czynności trafił prosto do policyjnego aresztu. Następnego dnia usłyszał zarzuty w sprawie uszkodzenia mienia i spowodowania start nie mniejszych niż 30 tys. zł.

Za zniszczenie mienia, przepisy przewidują nawet do 5 lat pozbawienia wolności.